Przejdź do treści
Wszystkie wpisy

Ćwierć rosyjskich dronów przelatuje. Płk Lewandowski o zimie, która zdecyduje o Ukrainie

Rosja nie strzela więcej, tylko celniej, a ukraińska obrona przed balistyką praktycznie przestała działać. Notatki z rozmowy Piotra Zychowicza z płk. Piotrem Lewandowskim, z fact-checkiem kilkunastu liczb.

W skrócie

Rosja nie wystrzeliwuje dziś znacząco więcej rakiet niż pół roku temu. Wystrzeliwuje celniej, a ukraińska obrona przed pociskami balistycznymi praktycznie przestała działać. Tak opisuje wojnę płk Piotr Lewandowski w rozmowie z Piotrem Zychowiczem, nagranej 9 września 2026 r. Sprawdziłem kilkanaście liczb, które w niej padły. Większość się broni, trzy nie.

Rosja nie strzela więcej, strzela celniej

Pociski balistyczne dolatują dziś do celu prawie wszystkie. To rakiety, które lecą po łuku wysoko nad ziemią i spadają z ogromną prędkością – zestrzelić je potrafią właściwie tylko amerykańskie Patrioty, a tych Ukraina ma za mało. Pociski manewrujące, czyli takie, które lecą nisko jak mały bezzałogowy samolot, Ukraińcy nadal strącają w większości. Pomagają im w tym myśliwce MiG.

Zmieniły się drony. Kiedyś nadlatywały irańskie Shahedy i wczesne rosyjskie Gerany: sklejka, silniczek tłokowy, sto kilkanaście kilometrów na godzinę. Ukraińska obrona powstała właśnie pod takie cele. Dziś co najmniej połowa dronów ma napęd odrzutowy i leci 600 km/h.

Żeby je strącać, trzeba drogich działek sterowanych radarem albo rakiet. Ukraina ma ich za mało, więc dużą część dronów po prostu przepuszcza. Lewandowski szacuje, że przez obronę przebija się jedna czwarta.

Rosjanie policzyli, że opłaca się produkować mniej sztuk, ale droższych i celniejszych. Centrum tej produkcji leży w Ałabudze nad Kamą. Zdjęcia satelitarne pokazują tam plany kolejnych 50 hektarów hal i nową linię kolejową.

Przy okazji pułkownik rozprawia się z popularnym hasłem: po co nam drogie systemy, zróbmy dwa miliony dronów po 700 euro. Tani dron to amunicja pola walki, na kilka kilometrów. Rażenie elektrowni tysiąc kilometrów od frontu należy do zupełnie innej ligi.

Dlaczego drony spadają na bloki

Nie z powodu zmiany doktryny na celowy terror. Przed celami drony wpadają w ukraińskie zapory zakłóceń radiowych, tracą nawigację i spadają przypadkowo. Tak było zawsze. Ukraińskie drony też spadają na bloki w Moskwie.

Zima zapowiada się źle. Pociski do Patriotów pozostaną towarem deficytowym jeszcze przez dwa lata, a Amerykanie dadzą pierwszeństwo Bliskiemu Wschodowi. Ratunkiem mogą być brytyjskie i niemieckie systemy antydronowe z tanią amunicją. Nikt jednak nie wie, czy ich produkcja ruszyła naprawdę na dużą skalę.

Pieniądze i niewygodne pytanie

Ukraina mówi, że do końca roku brakuje jej 27 miliardów. Lewandowski odpowiada, że dobrze byłoby, gdyby zaczęła je liczyć zamiast traktować jak worek bez dna. Jego zdaniem Ukrainie potrzeba sprzętu, a nie żywej gotówki. Potrzeba też agregatów prądotwórczych, bo zimą Rosjanie uderzą w elektrownie i w linie przesyłowe, którymi Ukraina importuje prąd.

Pada zdanie, które pewnie obiegnie internet. „Ukraina nie walczy za nas. Ukraina walczy za siebie. My ich wspieramy, bo leży to w interesie strategicznym Europy Zachodniej.” I dopowiedzenie: nie czujmy się dłużnikami.

Do tego wątek korupcyjny. Poprzedni minister obrony Fedorow stracił stanowisko dlatego, że zaczął porządkować kontrakty zbrojeniowe i przy okazji zrobił się popularny.

Deal zamiast donacji

Polska szykuje dla Ukrainy pakiet za 50 mln euro. Lewandowski proponuje coś innego niż darowiznę. Pocisków do Patriotów nie oddawajmy, bo sami mamy ich za mało. Dajmy najnowsze polskie systemy antydronowe, choćby „potwora wielolufowego”, żeby Ukraińcy sprawdzili je na prawdziwych rosyjskich dronach.

W zamian: polscy obserwatorzy na miejscu i dostęp do wszystkich ukraińskich analiz. Oficjalnie niech to zostanie donacją, nie musimy się chwalić, co dostajemy. „Niemcy to robią. I to bardzo aktywnie, od drugiego roku wojny.”

Czy uderzenia w głąb Rosji mają sens

Całą ocenę tej strategii pułkownik opiera na jednej liczbie. Powołuje się na ukraińskich analityków pracujących na źródłach otwartych: w cel trafia od 1 do 2 procent dronów dalekiego zasięgu. Na czterysta wysłanych – cztery do ośmiu.

Trafienia w lotniska tysiąc kilometrów od frontu, w rafinerie i w okręty są prawdziwe. Potwierdzają je zdjęcia satelitarne i nagrania z ustaloną lokalizacją. Tyle że żeby zniszczyć cztery cele, trzeba wysłać czterysta dronów.

W sierpniu Ukraina wystrzeliła dwa razy więcej dronów dalekiego zasięgu na Rosję niż Rosja na Ukrainę. Stąd między innymi bierze się dziura w budżecie, bo podzespoły pochodzą z Zachodu i kosztują.

Do niszczenia rafinerii ta arytmetyka wystarcza. Trzy zmasowane ataki tygodniowo dają kilkanaście trafionych celów. Do polowania na ruchome wyrzutnie rakiet już nie, chyba że Amerykanie oddaliby Ukraińcom całe segmenty rozpoznania satelitarnego w trybie ciągłym. Lewandowski w to wątpi, bo satelita nie wisi nad polem walki, a Waszyngton śledzi teraz raczej Iran. Rosyjską flotę można za to przepędzić poza zasięg dronów i tutaj pułkownik jest optymistą.

Jest jednak haczyk. Jeśli Rosjanie uznają, że ukraińska obrona przed balistyką padła trwale, zaczną produkować pociski „gołe”, bez drogich układów mylących obronę. Czyli więcej i taniej.

Ukraiński plan czterdziestu dni uderzeń w rafinerie, który miał rzucić Rosję na kolana, nie wypalił. Rosyjska odpowiedź była mordercza: przeniesienie ognia na porty i logistykę. Żaden port w Odessie nie działa, korytarz zbożowy jest zamknięty.

Front, z południa na północ

Pod Chersoniem bez zmian. Rosyjscy operatorzy dronów polują na cywilów, ukraińscy na rosyjskich operatorów.

Pod Orzechowem Rosjanie przełamali obronę i weszli do miasteczka, a Mała Tokmaczka wreszcie chyba padła. Lewandowski śledzi ten odcinek uważnie. Jeśli Rosjanie przerzucą tu odwody spod Hulajpola, może zrobić się poważnie.

W obwodzie dniepropetrowskim Ukraińcy przesunęli front o 8–18 km przez pół roku. Wojskowo kierunek drugorzędny, propagandowo wdzięczny.

Pod Pokrowskiem i Dobropolem trwają bardzo ciężkie walki. Rosjanie nacierają na wielu kierunkach, broni się między innymi 7. Korpus. Postępy widać, przełamania nie ma.

Konstantynówka padła, ale Rosjanie wciąż nie kontrolują jej w całości. Groźniejsze są ich postępy na skrzydłach miasta, czyli próba obejścia ukraińskiej obrony z boków. Dalej i tak czeka ich Drużkiwka, Kramatorsk i Słowiańsk: ciągła zabudowa, przy tym rodzaju wojny prawie nie do przejścia. Pod sam Słowiańsk podeszli na 7 km i tam stanęli.

Pod Łymaniem Ukraińcy odnieśli jedyny udokumentowany sukces. 3. Korpus Azow uderzył na północ i obszedł od tyłu Rosjan, którzy sami próbowali obejść jego pozycje. Elegancko, tylko bez przesady – mowa o jakichś 250 żołnierzach. Obie strony nałożyły kaganiec informacyjny, więc nikt nie wie, dokąd Ukraińcy naprawdę doszli.

Nad Oskołem i pod Kupiańskiem front nie drgnął od miesiąca. Skoro nacierają Rosjanie, znaczy to, że im nie poszło. Zginęły przy tym tysiące ludzi po obu stronach.

Na północy obwodu charkowskiego Rosjanie stosują inną metodę. Najpierw małe włamania przez granicę w kilku miejscach, potem konsolidacja, potem uderzenie z dwóch stron naraz, żeby odciąć wysunięty fragment ukraińskiej obrony. Twierdzą, że okrążenie się zamknęło, Ukraińcy zaprzeczają. Lewandowski obstawia sytuację pośrednią: zaopatrzenie idzie już tylko powietrzem albo przemyka pojedynczo. Odrzuca za to rosyjskie liczby. Gdyby stało tam kilka tysięcy żołnierzy, niewielkie siły rosyjskie nie miałyby na początku takiej swobody manewru.

Osobno pada liczba, która robi wrażenie. Rosjanie zrzucają około 8 500 bomb szybujących miesięcznie. To zwykłe stare bomby, do których dokręcono skrzydła i moduł nawigacji, dzięki czemu samolot może je zrzucić z bezpiecznej odległości.

Kto ma przewagę

Pułkownik odmawia odpowiedzi na pytanie, kto wygrywa, i tłumaczy dlaczego. „Nie ma etapu wygrywania bądź przegrywania wojny. Jest etap, w którym ktoś ma przewagę strategiczną.”

Przewagę strategiczną, na lądzie i w powietrzu, ma Rosja. Dopóki toczy się wojna na zasoby, będzie ją utrzymywać.

Wojna powietrzna wyszła na „bolesny remis”. Rosja ma najniższą przeróbkę ropy od dwudziestu lat i nie może sobie zamówić paczki z internetu. Ukraina ma pustoszejące półki w sklepach. Krótkoterminowo mocniej oberwała Ukraina. Długoterminowo Ukraińcom grozi zamarzanie w miastach, a Rosji dziura w budżecie.

Kryzys paliwowy nie dotyka frontu. Rosjanom paliwa na polu walki nie brakuje i długo nie zabraknie. Na stacjach brakuje go właśnie dlatego, że dostawy przekierowano na front.

Rozmawiać Ukraina powinna, bo militarnie żadna ze stron nie osiągnie swoich celów. Tyle że trwałych gwarancji nie dostanie, bo w demokracjach zmieniają się rządy. Ma obietnice NATO, nie ma gwarancji NATO. Trendy polityczne w Europie Zachodniej wróżą jej źle.

Zostaje pytanie, które Lewandowski zadaje Zychowiczowi. Czy naprawdę wierzy pan, że Putin stracił ponad milion żołnierzy, najniższą od dwudziestu lat przeróbkę ropy i piąty rok sankcji po to, żeby zdobyć Donbas?

Rolka sprzed roku

Ktoś podbił zasięg rocznego nagrania Lewandowskiego z kwietnia 2025 r. Pułkownik podsumowywał w nim nieudaną rosyjską ofensywę zimową i mówił, że walki pod Pokrowskiem skończyły się porażką Rosjan. Wtedy była to prawda. Wypchnięty w aktualności w 2026 r., ten sam fragment wygląda na kompromitację.

Kolega z wojsk obrony cyberprzestrzeni skomentował to zwięźle. „Nikt nie spojrzy na datę rolki. Ale powie, że gadasz głupoty – bo to jest wycięte z kontekstu, podbite i, co ważniejsze, prawdziwe. Tylko dotyczyło innego czasu.”

Rosyjskie służby sięgały po jego wizerunek już wcześniej. Robiły z niego dowódcę „legionu polskich najemników” w Donbasie, a raz nawet poległ pod Bachmutem.

Stąd apel na koniec, skierowany do MON i wojskowych rzeczników prasowych. „Wasza walka nie kończy się na wrzuceniu newsa.” Wrzucona informacja zaczyna żyć własnym życiem, więc rzecznicy powinni schodzić do komentarzy.

Fact check: co się potwierdza

Sprawdziłem najbardziej ryzykowne liczby. Większość się broni.

Wypadek w Sokolnikach Suchych, od którego zaczyna się rozmowa, zgadza się co do szczegółu. IC „Koziołek” zderzył się z ciężarówką 9 września 2026 r. o 11.25, na trasie między Wolanowem a Przysuchą. Jechało nim około 120 osób, rannych jest 20. Zginęła jedna osoba, choć część mediów podawała dwie. Prokuratura ustaliła wstępnie, że kierowca wjechał na przejazd, gdy pociąg już na nim był.

Bomby szybujące: lipiec 2026 r. przyniósł ponad 8 300 zrzuconych bomb, rekord całej wojny. Czerwiec zamknął się liczbą 8 266.

Załamanie obrony przed balistyką wygląda gorzej, niż zabrzmiało w rozmowie. Skuteczność przechwytywania spadła z 37 procent w marcu przez 14 w kwietniu i 11 w maju do 6 procent w pierwszej połowie lipca. W jednym z lipcowych ataków ukraińskie lotnictwo przyznało, że nie zestrzeliło ani jednego pocisku balistycznego.

Uderzenie w Noworosyjsk potwierdzone. W nocy z 8 na 9 września ukraiński wywiad wojskowy trafił rakietą Neptun fregatę „Admirał Essen”, nosiciela pocisków Kalibr, i wywołał pożar nadbudówki. Ukraińcy potwierdzili też trafienie myśliwca Su-33 (w rozmowie padło „SU-3”), śmigłowca Mi-8 i dwóch radarów. Raporty mówią o uszkodzeniu okrętu, nie o zniszczeniu.

Przeróbka ropy: sierpień 2026 r. dał średnio 3,8 mln baryłek dziennie wobec normalnych 5,3–5,5 mln latem. Bloomberg pisał o poziomie najniższym od 21, a nawet 24 lat. Ukraińskie drony wyłączyły szacunkowo od 20 do 40 procent mocy rafineryjnych.

Dziewięćdziesiąt procent zniszczonych magazynów sieci spożywczych podał Taras Wysocki, minister polityki rolnej, 28 sierpnia 2026 r. Ucierpiały Fora, Varus, Silpo, NOVUS, Rozetka i Nowa Poszta. Lewandowski dobrze zapamiętał źródło, choć zastrzegał, że głowy nie da.

Prokurator generalny Rusłan Krawczenko podał się do dymisji 7 września, po przeszukaniach Narodowego Biura Antykorupcyjnego. Biuro zatrzymało Serhija Kropywę, wicedyrektora departamentu współpracy międzynarodowej, oskarżanego o krycie sieci oszukańczych call center.

Wersja o Fedorowie nie jest teorią spiskową, tylko główną interpretacją. Mychajło Fedorow stracił stanowisko 15 lipca 2026 r., po pół roku urzędowania. Sam powiedział „Ukraińskiej Prawdzie”, że chodziło o reformę zakupów, która rozdrażniła wpływowych ludzi. Ośrodek Studiów Wschodnich pisze wprost o chęci zatrzymania jego działań antykorupcyjnych. Dymisja wywołała protesty w całym kraju.

Polski pakiet za 50 mln euro Warszawa ogłosiła na 36. spotkaniu formatu Ramstein, 8 września, a nie „dzisiaj”. Spotkanie odbyło się zdalnie, poprowadzili je Wes Streeting i Boris Pistorius.

Kwota braków się zgadza, waluta nie. Zełenski mówił 24 sierpnia o 27 mld dolarów, nie euro. Sceptycyzm pułkownika wobec ukraińskich rozliczeń nie jest zresztą odosobniony. Tekst z 9 września nosi tytuł „Ukraine Says It Needs $27 Billion More. Europe Wants to Know Why”.

Co się nie potwierdza

Trzy rzeczy się nie bronią.

Najnośniejsza liczba w całym wywiadzie, czyli 1–2 procent skutecznych dronów, jest zaniżona. Publiczne szacunki mówią o 10–12 procentach trafień w cel, a oficer ukraińskich sił dalekiego zasięgu podaje 20–30 procent dronów przebijających się przez rosyjską obronę. Lewandowski zastrzega, skąd bierze swoją liczbę, i możliwe, że liczy trafienia w konkretny zaplanowany punkt, a nie w obiekt. Różnica rzędu wielkości każe jednak traktować jego rachunek „cztery cele za czterysta dronów” jako zbyt pesymistyczny.

Porównanie z Iranem obraca się przeciwko jego własnemu argumentowi. Pułkownik zestawia 8 500 rosyjskich bomb miesięcznie z 7 500 bombami, które Amerykanie mieli zrzucić na Iran w najintensywniejszej fazie. Tymczasem w operacji Epic Fury koalicja wystrzeliła około 5 200 pocisków i bomb w pierwsze 96 godzin, co daje tempo blisko 39 tysięcy miesięcznie. Pierwszej doby Amerykanie uderzyli w ponad tysiąc celów, potem kampania ustabilizowała się na 300–500 celach dziennie. Rosyjska liczba imponuje sama z siebie i nie potrzebuje takiej podpórki.

Zychowicz mówi o sześciu zabitych w Kijowie „przedwczoraj”. Doniesienia mówią o trzech zabitych 7 września, w ataku wznowionym zaraz po wyjeździe amerykańskich negocjatorów, i o jednej ofierze 9 września. Sześć ofiar w Kijowie to atak z lipca 2025 r.

Wideo trwa godzinę i kończy się zapowiedzią drugiej części, bo na polskie zbrojenia zabrakło czasu. Zdążyli przerobić połowę planu.

Źródła

Więcej notatek w tym stylu

Na liście znajdziesz wszystko inne, co warto zachować.

Wróć do wszystkich wpisów